PIOTR WALCZAK: Wróciliście właśnie z Francji, gdzie drużyna prowadzona przez Ciebie wzięła udział w międzynarodowym turnieju "Mondial Pupilles de Plomelin". Na początek zapytam o organizację zawodów.
MACIEJ GRZYWA (trener rocznika 1998 BKS LUBLIN): Zacznę od boisk, które były przygotowane fenomenalnie. W każdym z miast goszczących uczestników turnieju było kilka boisk pełnowymiarowych. Co do samych spotkań to były one prowadzone przez trójkę arbitrów, którym towarzyszył również sędzia techniczny. Drużyny wybiegały na plac gry, tam następowało przywitanie, wymiana proporczyków i gadżetów klubowych. Graliśmy dwie połowy po 12.5 minuty. Jeśli chodzi o stronę techniczną zawodów to na bieżąco mogliśmy śledzić wyniki ze wszystkich miast, ponadto w biurze mieliśmy do dyspozycji komputery podłączone do internetu oraz drukarki.
Jak wyglądało zakwaterowanie zawodników we Francji?
Mieszkali u rodzin francuskich po dwóch lub trzech w jednym domu. To właśnie dzięki uprzejmości Francuzów był organizowany czas wolny dla zawodników po meczach. Jeśli chodzi o komunikację to chłopcy tylko w nagłych przypadkach korzystali z pomocy tłumacza, zwykle potrafili się porozumieć w języku angielskim. Chciałbym podziękować rodzinom za tak serdeczne i ciepłe przyjęcie, o czym może świadczyć organizowanie czasu wolnego dla chłopców czy nawet danie niektórym kieszonkowego.
Co sądzisz o zespołach, które wzięły udział w turnieju?
Poziom był bardzo wysoki, pierwsza czwórka klasyfikacji końcowej zdecydowanie najlepiej grała w piłkę. Można śmiało powiedzieć, że była poza zasięgiem. Górowała zdecydowanie szybkością, przygotowaniem technicznym, motorycznym i taktycznym. Oglądałem mecz finałowy pomiędzy Olimpique Lyon a Stade Rennes i muszę powiedzieć, że stał na bardzo wysokim poziomie, biorąc pod uwagę, że grali w nim trzynastolatkowie.
Teraz kilka słów o Twojej drużynie
Do czołówki europejskiej brakuje nam bardzo dużo. W tych zespołach grają zawodnicy wyselekcjonowani. Podam przykład finalisty turnieju - Stade Rennes. Tam grupę rocznika '97 tworzy stu zawodników, którzy przeszli selekcję, w naszym przypadku jest to 35 zawodników bez selekcji. W meczach z zespołami w naszym zasięgu przeważaliśmy zdecydowanie, wygrywając najniższym wymiarem bramkowym. Jeśli chodzi o grę mojej drużyny to muszę powiedzieć, że był to turniej zagrany na średnim poziomie, jednak nie można porównywać tamtych spotkań do meczów w Polsce. Chłopcy grali z dala od swoich domów, z rywalami mającymi inny kolor skóry, mówiącymi w innym języku. Nie można tego porównać.
Najlepszy mecz zagraliście z...?
Zdecydowanie z Marsylią. Mimo porażki 0:4 widziałem wolę walki i zaangażowanie. Od razu powiem o najsłabszym naszym spotkaniu. Moim zdaniem był to mecz z RC Lens. Chłopcy przeszli obok gry i rezultatem takiego podejścia był wynik. Z kolei najbardziej żałuje meczu z Rus Herseaux. To my byliśmy stroną dominującą, a rywale strzelili bramki. Ale tak bywa.
Jak ocenisz ten turniej, biorąc pod uwagę swoją pracę trenerską?
Było to dla mnie wielkie doświadczenie, bardzo cenne pod względem szkoleniowym. Szczególnie obejrzenie rozgrywek finałowych, które jak wspomniałem stały na wysokim poziomie.
Kogo chciałbyś wyróżnić?
Zdecydowanie cały zespół. Moim zawodnikom należą się wielkie brawa za wysiłek włożony w rywalizację z przeciwnikami. Graliśmy na obcym terenie, zdala od domu, naszymi rywalami byli zawodnicy o różnych kolorach skóry, różnych narodowości, a mimo to nasi piłkarze w kilku meczach potrafili ich ograć.
Ten wyjazd to nie tylko gra w piłkę.
To prawda. Dla chłopców to wyjazd, który zapadnie im na długo w pamięć. Był on połączony z szeroką gamą atrakcji. Kosztem noclegów w autokarze, chłopcy spędzili cały dzień w Tropical Island pod Berlinem, gdzie mogli korzystać z plaż, zjeżdżalni, basenów czy jacuzzi. Natomiast w drodze powrotnej odwiedziliśmy paryski Disneyland, który jest marzeniem wielu dzieci na całym świecie. Tam chłopcy mogli korzystać z kolejek, rollercoasterów i innych atrakcji. Mieli również czas wolny na zakup pamiątek. W tym miejscu chciałbym pochwalić całą drużynę za zachowanie wobec opiekunów, kierowców i pozostałych ludzi, których spotkaliśmy podczas turnieju.
Jak długo poszukiwałeś tych atrakcyjnych zawodów?
Rozmowy o turnieju trwały od piętnastu miesięcy. Udało się to, wykorzystując nabyte wcześniej kontakty. W ubiegłym roku planowaliśmy wyjazd do Chorwacji, jednak z różnych przyczyn nie wyszło. Rok wcześniej o pomyśle wiedzieli również rodzice. Przed turniejem okazało się, że nie może zagrać rocznik '99 (na miejscu zostali dopuszczeni do meczów w fazie grupowej) i w tej sytuacji dołączył do nas Jakub Zagórski. Chciałbym podziękować trenerowi Aleksandrowiczowi za zgodę na wyjazd Kuby.
Turniej nie udałby się bez sponsorów i rodziców.
Oczywiście. Chcę podziękować rodzicom chłopców, którzy są głównym sponsorem. Ponadto dziękuje firmom: E.Leclerc - Lublindis Sp.z.o.o., MEGATEM-EC Sp. z o.o., ELEKTRA Sp. z o.o., POL-INOWEX S.A., SPHP SPOŁEM LUBLIN, MEGA-REM Sp. z o.o., ORZEŁ S.A., LUBELLA Sp. z o.o., MW-SPORT, wielu osobom fizycznym prowadzącym własną działalność gospodarczą, a także firmie BEATUR POLSKA Sp.z.o.o. za zapewnienie transportu. Również chcę podziękować trenerowi PN Motor Lublin, Bartłomiejowi Janiszewskiemu za pomoc w wyjaśnieniu pewnego zamieszania z organizatorami, Pani Aleksandrze Chacun za przygotowanie wyjazdu, a także Pani Marlenie Olszak za pełnienie funkcji tłumacza.














































